„Sprawa dla koronera” John Bateson

O koronerach dowiedziałem się pierwszy raz oglądając jeden z amerykańskich seriali. Co prawda nie orientowałem się zbyt dobrze w meandrach tego zawodu, niemniej byłem bardzo ciekawy jak funkcjonuje to stanowisko, które w Ameryce jest gdzieś w hierarchii blisko śledczego w policji, prokuratura i lekarza patologa. Czym jednak te funkcje się od siebie różnią? Jakimi tematami zajmuje się koroner?

Odpowiedzi na te pytania poszukiwałem w książce “Sprawa dla koronera”. Otrzymałem znacznie więcej…

Podczas lektury czułem się tak, jakby zaoferowano mi możliwość spojrzenia na pracę człowieka, którego codziennością jest odkrywanie tajemnic śmierci.

Książka zawiera opis wielu spraw prowadzonych przez koronera Kena Holmesa w trakcie całej jego kariery zawodowej, którą sprawował w hrabstwie Marin w rejonie San Francisco. Znajdziecie tutaj i opis samobójstw, morderstw, przypadkowe wydarzenia kończące się śmiercią któregoś z uczestników, jak i skrzywienia psychiczne, które doprowadziły do ostatecznego, zazwyczaj krwawego rozwiązania.

Znajdziemy w niej odpowiedzi na poniższe pytania i wiele innych:

Jak z przyborów toaletowych zrobić narzędzie zbrodni?

Po czym rozpoznać, że przyczyną śmierci było uduszenie? 

Czy samobójstwo może być zaraźliwe? 

Dlaczego w więzieniu San Quentin lepiej nie chodzić blisko cel?

Sprawa dla Koronera - kulisy zawody, który codziennie spotyka śmierć.

Nie ma też patyczkowania się. Pokazane są zarówno dobre strony pracy koronera, jak i te elementy, które mimo najszczerszych chęci zawodzą… a tu mam na myśli brak możliwości doprowadzenia sprawcy zbrodni przed wymiar sprawiedliwości. Z różnych względów. Wszystko jednak jest wytłumaczone w sposób dość obrazowy.

“Sprawa dla koronera” to książka, która opisuje nie tylko zbrodnie i stara się rozwikłać przyczynę ale też skupia się na skutkach. Dlaczego? Jednym z zadań koronera jest poinformowanie rodziny, czy bliskich o śmierci ukochanej osoby. Zadań niełatwych ale koniecznych do zrealizowania tak szybko jak to możliwe po stwierdzeniu zgonu… niekiedy tak szybko, że nie minie kilkanaście minut od momentu, gdy się widzieliśmy z ta osobą!

A że nie jest to łatwe zadanie Ken Holmes przekonał się nie raz. Czy to otrzymując od informowanego cios w twarz, czy cucąc mdlejącą osobę…

Najlepiej jednak pracę koronerów i jej związek ze śmiercią opisuje sam autor poniższymi słowami:

Każda śmierć ma swoją historię, jak każde życie. Koronerzy są w nią wtajemniczeni jak żaden inny zawód. To, co przyciąga do niego ludzi takich jak ja, to możliwość bycia obecnym, zrozumienia i pomagania innym w radzeniu sobie z czymś, co zwykle jest straszne, w czasie, gdy ludzie się najbardziej samotni.

John Bateson Sprawa dla koronera

Czytając te książkę byłem pod dużym wrażeniem. Zarówno sposób podania treści jak i jej jakoś jest na bardzo wysokim poziomie.

Czyta się jak najlepszy kryminał choć jest to bardziej reportaż z pracy i doświadczeń urzędnika Państwowego. Reportaż pełen dramaturgi – to trzeba przyznać wprost. Niektóre opisywane sytuacje wręcz mrożą krew w żyłach!

Jeśli chcesz zgłębić temat pracy koronera to ta wyjątkowa pozycja dostarczy Ci aż nadto informacji. I uwaga nie będzie jak w amerykańskich filmach czy serialach. Rzeczywistość jest jednak bardziej namacalna i brutalniejsza…

Michał

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.