„Papierowe pieniądze” Ken Follett – recenzja

Mam to szczęście, że posiadam egzemplarz książki “Papierowe pieniądze” ze wstępem napisanym przez Kena Folletta, w którym rzuca on trochę światła na proces powstawania tej powieści i np. różnicy pomiędzy nią a bestsellerową “Igłą”, która tak naprawdę otworzyła autorowi drogę do międzynarodowej pisarskiej kariery. Co ciekawe autor sam twierdzi, że jest to jego najlepsza z najgorszych powieści i dziś żałuje, że nie rozwinął się trochę bardziej w tej książce. Intryga skonstruowana przez autora jest znacznie bardziej złożona niż w Igle, za to bohaterowie w książce są potraktowani trochę po macoszemu. Czy po przeczytaniu tej książki możemy odczuwać podobne wnioski? “Papierowe pieniądze” to powieść przedstawiona z punktu widzenia 1 dnia pracy londyńskiej gazety. Zawiera ona 11 godzin przepełnionych różnorodnymi wątkami, mającymi miejsce w czasie rzeczywistym w Londynie a ich wykorzystanie przez gazetę może albo kogoś wynieść na piedestał lub pogrzebać żywcem. Ken Follett tym razem wprowadza nas w życiorysy 4 głównych bohaterów i kilku pobocznych, których decyzje i działania będą się ze sobą przeplatać a finalnie jedna aktywność będzie miała wpływ na drugą. I tak mamy tych najważniejszych: – Tima Fitzpetersona, ministra, który zbyt wpadł w sidła namiętności i teraz musi ponieść za to konsekwencje. – Felixa Laskiego, bogatego biznesmena, który dorobił się fortuny w bliżej nieokreślonych okolicznościach jednak krążą o nim legendy, że czego się dotknie, zamienia w złoto. – Kevina Harta, młodego reportera, który czeka na swój życiowy temat, jednocześnie nie boi się ryzykować i stawiać wszystkiego na jedną szalę, by uzyskać zamierzony efekt. – Miejscowego gangstera, który będąc na celowniku miejscowej policji podejmuje niecodzienną decyzję i planuje skok na furgonetkę z kasą… wycofaną z obiegu i skierowaną do zniszczenia. Więcej już nie napiszę, by nie zabierać Wam radości z czytania tej książki ale szepnę tylko, że zwroty akcji są bardzo dynamiczne i nie do końca dopowiedziane w życiu bohaterów a pokazane, jak dany fakt (właśnie niedopowiedziany) może zinterpretować gazeta i już samo to jest bardzo… ciekawe. Przechodząc zgrabnie do zawartości książki otrzymujemy łącznie 11 rozdziałów na 300 stronach, które czyta się tak szybko, że książka “Papierowe pieniądze” dla śmiałków może być lekturą na pół dnia. Wątków mnóstwo, postaci sporo a wszystko napisane bardzo zgrabnie, że aż na końcu chce się więcej… no i tu jest słowo klucz. Co jest kompletnie nietypowe dla tego autora, to bardzo duże spłycenie postaci. Mamy bardzo mało informacji na ich temat, brakuje opisów i większego wtajemniczenia w ich sprawy. Innymi słowy mamy kogoś, kto się pojawia i znika, niczym… gwiazdka jednego sezonu. Jaki był zatem cel tej książki? Pozwolę sobie zacytować samego autora: Chodziło mi bowiem o pokazanie, w jaki sposób korupcja ogarnia świat przestępczy, elity finansowe i dziennikarskie, i stwarza wzajemne powiązania. (…) Odpowiadając na pytanie z początku, brakuje w tej powieści około 200 stron rozbudowanych opisów do każdego z bohaterów. I w sumie tylko tego, ponieważ ta książka akcją zapełnia kilka innych thrillerów razem wziętych 🙂 Podchodząc do tej książki w aktualnym kształcie można czuć się tak, jak ktoś kompletnie wyrwany z kontekstu, czyli zadaje pytania… lub ktoś, kto przeczytał gazetę, rozumie wątki ale brakuje mu odpowiedzi na podstawowe pytania: co , kiedy, dlaczego i po co w ogóle?… Sami przyznajcie. 4 bohaterów a w zasadzie 6 (2 przedstawionych w jeszcze mniejszym stopniu) na 300 stronach? Nie ma szans, by to zagrało. Jednak oddając królowi co królewskie, nawet tak niedopracowane dzieło Kena Folletta czyta się z zapartym tchem. Mimo wszystko teraz już wiemy dlatego ta książka w momencie debiutu nie sprzedała się tak jak powinna i dopiero Igła, której założenia i główna intryga zdaniem autora zmieściłaby się na jednej kartce a4, odniosła międzynarodowy sukces. PS. Zarówno “Papierowe pieniądze” jak i “Igła” były pisane przez autora pod pseudonimem Zachary Stone. Dopiero sukces tej drugiej sprawił, że Ken Follett wyszedł z ukrycia 🙂 Michał Za książkę dziękuję wydawnictwu albatros

 

Wydawnictwo Albatros

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.