“Pandemia” A.G. Riddle – recenzja

A.G. Riddle to autor “Genu Atlantyckiego”, całkiem dobrze przyjętego thrillera dotyczącego tajemnicy pochodzenia genu ludzkiego. Ponad milion sprzedanych egzemplarzy. Tłumaczenie na 20 języków i finalnie ekranizacja. Całkiem dobre osiągnięcie, jak na początek. Niemniej, sprawdziłem to dopiero przed pisaniem tejże recenzji 🙂 Sięgnąłem po książkę “Pandemia”, ponieważ zaciekawiła mnie – tak tak -okładka i sam opis książki.  Miałem wrażenie, że odnosi się chociażby po części do filmu, który kiedyś oglądałem a był naprawdę bardzo dobry i też dotyczył pandemii – niestety tytułu nie pamiętam. Jednocześnie oczekiwałem od tej książki, że nie tylko będzie dużo lepsza i bardziej rozbudowana niż film, bo to jest coś oczywistego, a okaże się zupełnie inna od dotychczas przeczytanych lektur. Przełamie konwenanse typowego kryminału/thrillera.  Da mi to coś, czego, w tym roku jeszcze nie otrzymałem. Miałem nadzieję, że w tym przypadku otrzymam po trosze wszystkiego: trochę wiedzy naukowej, trochę akcji, pewną pikanterię wyzwalającą napięcie u osoby czytającej czy słuchającej, a jednocześnie przemyślany plan całej tej historii stworzonej przez autora. Czy tak się stało?

A.G. Riddle Pandemia

Podczas poszukiwań u wybrzeży Alaski Amerykański statek straży przybrzeżnej z Dr Hansem Emmerichem natknął się na bliżej nieokreślony obiekt.  Chociaż nikt dokładnie nie wiedział czego szukają, zakres działań i duża liczba naukowców i sprzętu na lodołamaczu wzbudzała wśród załogi powody do dyskusji. Kiedy dowodzący akcją postanowili zweryfikować swoje odkrycie, okazało się, że poszukiwanym obiektem była łódź podwodna RSV Beagle, która wiele lat temu zatonęła w bliżej nieznanym miejscu. Badacze po zejściu w głębiny odnaleźli w niej laboratorium, pokoje badań i dziwne, bliżej nieokreślone znaleziska, co jednoznacznie wskazuje, że przeprowadzono tam tajne eksperymenty naukowe. Sytuacja wymyka się jednak spod początkowej kontroli…

Tymczasem pewnego dnia do szpitala w Manderze w Kenii trafia dwóch amerykańskich turystów, z czego jeden jest nosicielem jakiegoś dziwnego wirusa, który objawami przypomina grypę, z czasem mutując w organizmie nosiciela w śmiertelnie niebezpieczną chorobę, do walki z którą szpital nie ma środków. Doktor przyjmujący chorego do szpitala szybko dokumentuje objawy i wysyła wyniki do Kenijskiej Służby Zdrowia. Choroba szybko się rozprzestrzenia a prośby o pomoc docierają do CDC – centrum zwalczania chorób i zapobiegania im. Dr Peyton Show i jej zespół udają się na miejsce, by zbadać przyczynę choroby i zlokalizować jej źródło. To, co odkryją przejdzie ich najśmielsze oczekiwania…

W tym samym czasie w hotelu w Berlinie budzi się Desmond Hughes, nie pamiętający, co on w nim robi, kim jest i skąd w ogóle się tu wziął. Sytuacji nie ułatwia fakt, że w pokoju znajduje się trup a do drzwi dobija się obsługa hotelowa z powodu hałasów, które miały tu miejsce. Szukając wyjścia z sytuacji Desmond odkrywa, że ktoś przygotował mu szereg dziwnych intryg i haseł, pozostawionych w różnych miejscach, które musi rozszyfrować aby dowiedzieć się prawdy. Nie ma jednak lekko, ponieważ po piętach depcze mu policja i “ludzie”, którzy nie chcą, by prawda ujrzała światło dzienne…

A.G. Riddle Pandemia

Autor A.G. Riddle przedstawia nam solidne ponad 700 stronicowe dzieło, gdzie mnogość wątków, ilość bohaterów i ich rozbudowane profile osobowościowe, częste zmiany akcji -> tego jest naprawdę sporo. Niemniej zarówno słuchając w wersjo audio jak i czytając miałem poczucie, że całość jest bardzo uporządkowana.  Autor zadbał o odpowiednią rozbudowę tekstu przy najważniejszych i kluczowych dla zrozumienia elementach.

Tytułowa “Pandemia” to doskonały thriller naukowy, gdzie dzieje się naprawdę sporo a co najważniejsze w tego typu książkach, to fakt, że autor postawił na realizm. Wybrał odpowiedni obszar do rozprzestrzenienia choroby, czyli Afrykę. Przedstawił też miejscowy sposób działania i dołączył do tego konflikty wewnętrzne rozdzierające ten obszar. Zadbał o rzeczowy opis działalności i sposoby działania WHO i CDC, czyli dwóch największych światowych organizacji przeciwdziałających chorobom zakaźnym. Włączając w to wszystko międzynarodowy spisek i tajne organizacje mające wpływ na rządy na całym świecie po dziś dzień, mamy dosyć realny obraz, który może mieć miejsce w każdym momencie ale nie jesteśmy tego kompletnie świadomi.

Mimo, że książka jest literacką fikcją opierającą się w jakimś stopniu na faktycznych działaniach, to jest pisana w taki sposób, jakbyśmy tam byli i uczestniczyli w akcji. Mieli na nią wpływ a wszelkie sukcesy, czy niepowodzenia były także naszym udziałem. Czujemy się w jakiś sposób wplątani w akcję i myślę, że był to zabieg celowy i jak najbardziej udany 🙂 I na koniec najważniejsze. “Pandemia” jest pierwszym z dwóch tomów “Aktów zagłady”, które wypuścił autor. Pozostaje nam z oczekiwaniem czekać na drugą część.  Jeśli autor utrzyma klimat z pierwszej części, to będzie kolejna bardzo dobra produkcja, której warto poświęcić każdą wolną minutę.

PS. Pisałem, że książkę zarówno słuchałem jak i czytałem jednocześnie. Taki sposób zapoznania się z lekturą pozwolił mi maksymalnie poświecić się na zapoznanie z nią w każdej wolnej chwili. Jednocześnie doznania były o wiele lepsze, gdyż inaczej zmysły pracują, gdy powieści się słucha a inaczej gdy się czyta. I uwierzcie mi, że pod każdym względem te doznania są super! 🙂 Wiem, że to nie pierwsza i nie ostatnia książka czytania i odsłuchiwana w ten sposób. Polecam!  

Michał

Za książkę dziękuję wydawnictwu Filia:

wydawnictwo Filia  

 

Za audioboka dziękuję Audiotece:

audioteka.pl

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.